A się uwielbiają zaciągnąć z papierosem
płuca atletyków, i śmiechu pełne usta, pełne twego dymu,
a się ponad oczy unoszą me dusze, ponad ziemie, w górę.
A się lubią wykochać przesadnie do bólu
organy klasztorów niby co się z genitaliem
w leprę i cholerę, i również nad oczy przechodzą.
A się lubią napoić z tetry owocami,
spazmowe, speluny, wiodą się wątroby najlżej uśmiechnięte
i z domów ascetów na uliczne ścieki, i też w górę.