Dasz wiarę, że gdy Ciebie się ogody stawiały,
ja jeszcze na huśtawce z słonecznikiem w ręku
bujanym przez matke matek moich stryjów,
a Ciebie wtedy właśnie cegły murowali.
Dasz wiarę, że gdy Tobie się obrączka z palca ześlizgała,
ja jeszcze niedosyt miałem szaleństw mej młodości,
i się wdzięczyć mocno, niechlujnie, zapalczywie,
a Ciebie się wtedy z palca obrączka zchodziła.
Dasz wiarę, że jeszcze gdy po Tobie kamykiem sypali,
ja się nie ugiąłem i serca zrywałem,
z szarpaniem poległem nie raz z moim ciałem,
a Ciebie się wtedy trumna ostawała.