A jednak się ciało moje wolno spala,
mimo drżących ogniów, buchających krzycznie,
się to moje cielsko, tak tłuste, tak małe,
wolno jako woda spopiela w tym stogu.
A jednak się ciało powoli wykrwawia,
chożby się te rany więcej otworzyły,
a już od tych noży od stopy po głowy,
a umiera wolno, jakoby cemente.
A mimo zdziwienia wolno się rozkłada
me cielsko ogromne, takie-takie małe,
chociaż, że po trzewiu mnie gryzą bulwiaste
robale me ciało świeżuśkie jak iskra.
Ależ to zdziwienie, lecz wolno się spada,
takiem mojem cielskiem ciężkim, takiem lekkiem,
gdy spod ciała widać bitą, skalną ziemię,
a to lecie, lecie, jak ciele oporne.