Ach! Dawno już w mych palcach nie było rado¶ci,
aż tyle co tu, dzi¶, o tej porze,
aż tyle pieszczoty, wesołej nadziei.
Ach! Dawno już nie mogę odnaleĽć,
aż tylu wiosen jednej srogiej zimy,
aż tylu potoków na pustyni sarej,
aż tylu słów chwały w pijackiej mej mordzie!
I daj mi to jeszcze, codzień, coraz więcej!
I wpraw moje dłonie w ponowne chwalenie!
A spisz mnie codziennie, głowę mi odbieraj,
niech szałów mam setki jednej krótkiej chwili,
niech zbrodni popełniam by mieć me natchnienie,
niech palę, niech zgniję, niech nigdy nie wrócę,
a jakby mnie cudo znów to pomaczało!